środa, 02 maja 2012

I znów mnie dopadła coroczna przypadłość - brzydkie piety. Choćbym nie wiem jak się swoimi stopami przez zimę nie zajmowała, to gdy zacznie się sezon działkowy - mam okropne pięty na początku.

Zaczynam oporządzać działkę i zawsze po tej pracy moje pięty są czarne i szorstkie. Na działce nic nie pomaga, tylko opłukanie stóp w zimnej wodzie, a reszta już w domu.

Trzeba za każdym razem moczyć stopy w letniej wodzie, a potem myć je szczotką, najlepiej z dodatkiem szarego mydła lub mydła dla dzieci. Ostatnio doceniam zalety tych dwóch rodzajów mydła, ponieważ są delikatne i nie powodują u mnie alergii.

Tak wymoczone i wyszczotkowane stopy spłukujemy czystą wodą, wycieramy i natłuszczamy maścią z witaminą A - dość grubą wartstwą.

Nie używamy ani pumeksu ani skrobaczek czy tarek, bo one bardzo uszkadzają naskórek, nawet jeśli jest zgrubiały, ale jednak lubi pękać i trzeba z nim bardzo ostrożnie.

Aha! Znalazłam bardzo ciekawe materiały na temat masażu stóp i wkrótce o tym coś naskrobię. 

niedziela, 29 kwietnia 2012

I oto nadszedł czas zdejmowania skarpet i wystawiania na widok publiczny stóp. Pogoda dopisuje, jest cieplutko i aż się chce wreszcie wystawić całe blade ciało na działanie słońca - łącznie z odnóżami dolnymi. Lecz o ile jeszcze blade ciało po zimie ujdzie na plaży czy pikniku, o tyle z zaniedbanymi stopami już gorzej.

Też spojrzałam na własne stopy krytycznym okiem. Bywało lepiej w kwestii ich urody. Martwi mnie szorstkość pięt i twardość paznokci. To nie to, co lubię na wiosnę. :-(((

Dlatego już wkrótce przyjdzie czas testowania mazideł własnej roboty, bo jeśli chodzi o kremy do stóp - ich wybór rośnie, podobnie do cen, natomiast działanie upiększające niestety wypada słabo. Oczywiście, nie chodzi o to, żeby mi krem zaniedbane stopy nagle cudownie uzdrowił, ale żeby suchej pięty nie pozostwił jeszcze bardziej suchej, co mi się niedawnio zdarzyło...

Będzie tak: lewa stopa testuje to, a prawa - tamto. O wszystkim będę informować na bieżąco. :-) 

czwartek, 11 sierpnia 2011

Pogoda deszczowa, wietrzna i zimno. Nawet sąsiadka pomstowała dziś na pogodę, życząc, by ją szlag trafił! Ja do sąsiadki spokojnie, że skoro pan Bóg deszcz wymyslił, to ma tak być. Kobieta rzuciła mi nienawistne spojrzenie i poszła.

A mój pies znów choruje i to nagle coś go pokręciło, pora późna i do lekarza i tak nie zdążę, finansów brak na cokolwiek. Uff! A już myslałam, że życie me leci w dobrym kierunku...

Cóż, widocznie jeszcze nie teraz, albo źle widzę.

Gdy pies choruje, to ja siedzę koło niego, głaszczę i przytulam i jego stópki z bliska oglądam i wącham, bo zapach psich łap kocham ponad wszystko... Mój pies ma tak zwane "wilcze pazury", czyli na jego tylnych łapach rosną od wewnętrznej strony paluszki z pazurami, które się zwijają w jakby baranie rogi. Te pazury lubią się zahaczyć o siebie lub o jakieś wystające coś i wtedy pies ma problem, bo nie może się ruszyć.

Mam specjalne cążki do obcinania psich pazurów, ale namówić mojeg stwora, by je sobie dał obciąć, jest ciężko. Ostatnio nawet chciał mi nosa odgryźć. Ja się mojego psa nie boję, a jemu potem było głupio. I może właśnie dlatego, ze stresu mi dzisiaj choruje?

W każdym razie zazdroszczę psom cudownych stópek, zawsze gładkich, czystych i pachnących. A mojemu stworowi życzę, by wyzdrowiał. I to szybko... 

wtorek, 02 sierpnia 2011

Czas wakacyjny źle się ma u mnie do pisania nowych tekstów. Bo to w ogródku się przepracuję i potem sił mi brak. Bo to mi pies pochorował się na te swoje gruczoły. I o...

A by się pisać chciało częściej, ale jestem i zbieram materiał na kilka ciekawych wpisów, ale to za jakiś czas.

czwartek, 28 lipca 2011

Czasem "latam" po różnych stronach netowych i często, gdy szukam jednej rzeczy, wpada mi w oko inna.

 

Znalazłam ciekawą stronę o wszelkich grzybicach, ich objawach i sposobach leczenia. Podejście do leczenia grzybic, opisane na tej stronie, nie spodoba się wielu ludziom, ponieważ autorzy dają nam informację, że trzeba zmienic dietę.

Uważam, że w przypadku każdej choroby, analiza diety i jej zmiana, powinny być pierwszą czynnością, którą się wykona, zanim zacznie się leczenie.

Prosty przykład, gdy nas choroba żołądka dopada - nie zjadamy tortów czy golonek, a przechodzimy na coś lekkiego, by żółądka nie obciążać. Tak samo jest w przypadku grzybicy i autorzy strony, którą czytałam, sugerują, żeby wyeliminować potrawy słodkie i z białej mąki, ponieważ grzyby lubią produkty rozkładu węglowodanów i żyjąc w naszych organizmach - żywią się nimi.

Pod koniec artykułu o grzybicy stóp i paznokci, dowiedziałam się, że poczciwa lebiodka pospolita, zwana też oregano, ma właściwości przeciwgrzybicze. Proponowany olejek z tej rośliny, który wciera się w palce i w skórę, jest niebotycznie drogi, jednak myślę, że gdzieś dałoby sie go kupić taniej. Na mojej działeczce rośnie cała masa tego cudnie kwitnącego zioła, ponieważ ja za bardzo go nie lubię, ale co mi tam. Jeśli trzeba będzie, to zacznę zajadać.

Byle tylko oddalić od siebie grzybicę. Na szczęście nasza niechęć do siebie jest obopólna... 

środa, 27 lipca 2011

Moje stópki potrzebowały pomocy, a ja nigdzie nie znalazłam informacji o tym, czy producent kremu testuje go na zwierzakach.

Jednak popękane pięty to niezbyt miłe wydarzenie w życiu człowieka, więc smarowałam tym kremem stopy przez kilka dni. I powiem, że jestem nim oczarowana. Nie dosyć, że można stópki pomasować bardzo fajnie nim się krem wchłonie, to potem skóra jest miękka, ładnie pachnie, a wszelkie pęknięcia znikają - przynajmniej u mnie, choć nie jest to krem typowo na pękające pięty.

Powoli kończy się sezon odkrytych stóp, znów wsadzimy je w skarpety i cięższe obuwie. Jednak przypominam o systematycznej pielęgnacji tej części ciała, właśnie, gdy są schowane i nikt nie widzi. Niby nikt nie widzi, ale przecież mamy rodzinę, partnerów, dzieci czy kolegów, którzy czasem mają okazję podpatrzeć nasze stopy.

Wciąż uważam, że za mało dbamy o nasze podpory i jednocześnie żywię nadzieję, że to się  całkowicie odmieni...

 

wtorek, 26 lipca 2011

Jako, że lubię zmiany, chciałabym tak raz na jakiś czas odmienić wygląd. O ile w świecie realnym to proste, bo albo zmieniam kolor włosów albo fryzurę lub ciuchy czy kolor paznokci, to na Bloxie zmiany są nierealne.

Zawsze jest coś za coś, rozumiem, tylko że, ile można pisać na starym wordpressowym temacie? Bez bajerów? Bez możliwości prostej zmiany kolorystyki, czy wstawienia własnego nagłówka? Wiem, że niektórzy sobie skórki zmieniają, bo albo grzebią w strukturze stronki albo ktoś inny im grzebie. Mi się grzebać nie chce, choć umiem.

Przydałaby się taka jedna prosta skórka, ale z możliwościami zmiany kilku przydatnych części, co czyniłoby skórki indywidualnymi. I wreszcie z braku laku, blogi tutaj przestałyby być takie same. Wchodzę i nie odróżniam, bo piszemy o miłości, odchudzaniu czy polityce na tych samych tematach. Tak, blogi z top 100 są inne. I dobrze.

Wiem, że ja tu o stopach mam pisać, ale dzisiaj mnie wzięło na marudzenie, zupełnie nie wiem, dlaczego... 

piątek, 22 lipca 2011

Dziś temat z innej beczki, bo wszyscy marudzą, że deszcz, a ja postanowiłam, że nie marudzę. Jednak, gdy za oknem przez cały dzień jest ciemno, to i humor się lekko psuje - ale tylko lekko.

A co jest dobre na psujący się humor? Oczywiście moczenie stóp w ciepłej wodzie z solą oraz pyszna herbata - ziołowa lub zwykła.

I oto sobie zrobiłam herbatę z własnoręcznie ususzoną miętą z ogródka i piję je teraz, ponieważ jeszcze wyjdę na dwór z moim pieskiem rasy mieszanej, więc moczenie stóp będzie później.

Jednak herbatkę na rozweselenie popijam już teraz i czuję się znacznie lepiej. Mięta robi mojej duszy bardzo dobrze.

Jutro nastanie nowy cudowny dzień; rano idę do kina, a potem może odwiedzę działkę i coś z niej zbiorę. W każdym razie kiedyś deszcz ustanie i... znowu ludzie zaczną narzekać na upały...

czwartek, 21 lipca 2011

Wybrałam się dzisiaj załatwić pewną sprawę. Myślę sobie, deszcz pada, to założę te odkryte sandałki, bo jak mi deszcz się wleje w te zakryte buty, to będą schły tydzień...

Takoż uczyniłam.

Większość drogi było całkiem normalnie, deszcz słabo padał, chodniki mokre, lecz dało się przejść.

I oto doszłam do ostatniego etapu drogi, jakieś 200 metrów od celu, pod górę drogą miejską rozkopaną do żywej gliny w kolorze żółtym. Pan jakiś jeszcze, odziany w robotnicze ciuchy, jedyne przejście suche, bez błota zastawił, lecz ponieważ chudą jestem, przy murze się przecisnęłam. Do celu doszłam. Ostatnie 20 metrów lało okrutnie, więc pani, gdy mnie zobaczyła, to zmierzyła od głowy do butów i była zadziwiona, bo ze mnie ściekało, mimo, że parasol miałam, co mi się rzadko zdarza. 

Wracam, z górki jest, a za mną leci ta żółta glina i wchodzi mi w buty odkryte. Przejście, które pan wcześniej zagrodził, już całkiem nie do przebycia, więc wkładam nogę w żółtą breję, a but też w tym kolorze się zrobił, a fabrycznie srebrny. Pana nie ma, pewnie siedzi w suchym miejscu. Chodnikami leci to żółte coś, kobiety ze sklepów patrzą, że to im się za chwilę do środka wleje. A ja idę i czekam na jakąś głębszą i czystszą kałużę, żeby stopy opłukać.

Wreszcie, przy większej ulicy nierozkopanej, wchodzę do takiej głębszej i spłukuję żółtą glinę. A potem z takimi mokrymi stopami już jestem coraz bliżej domu.

W domu od razu myję nogi w wodzie z mydłem, a potem nacieram kremem antygrzybowym. Buty też myję i nacieram.

Kocham naturę i wiem, że przed deszczem nie ma ucieczki, i że jak nas zabetonują całkiem, to nas będzie bez przerwy woda zalewała, bo Polska tak leży, że mamy dużo opadów, ale ludzie - idioci zapomnieli o tym i betonują nas dalej. I jeszcze idioci, którzy robią rozkopy w miesiącu, w którym jest najwyższy wskaźnik opadów w ciągu roku...

Smutne jest to, że ja o tym wiem, a idiota, który kopie a potem betonuje - nie. 

środa, 20 lipca 2011

Właściwie to bardziej chodzi mi o dziwny pędzel w tym lakierze. Dostałam go od kuzynki, która powiedziała, że nie ma cierpliwości do malowania. I faktycznie, gdy sobie nim pomalowałam, to jakiś taki byle jaki był na paznokciu.

A któżby tam czytał instrukcję lakieru do paznokci...

A właśnie, bo instrukcja mówi - po angielsku, oczywiście*), że należy malować tylko raz. W związku z czym lakier pomalowany raz a grubo schnie pół godziny, a w instrukcji napisali, że sekundy. I z takim niedoschniętym do końca jak się gdzieś pójdzie - wc czy zakupy, to potem są jakieś takie brzydkie mazy. Jednak, gdy lakier obeschnie do końca, to trzyma się nawet na moich paznokciach - kilka dni. 

Tyle, że lakier z tak dziwnym pędzlem (Astor) do użytku tylko dla uprawiających jogę, medytacje lub pijących co wieczór herbatkę z melisy...

 

*) Właśnie, co na to wszystko ustawa o języku polskim? - angielskie nazwy programów w tv,  instrukcje używania lakieru do paznokci po angielsku. Mam dosyć, gdybym chciała mieć wszystko po angielsku mieszkałabym w USA lub Anglii. Co innego znajomość języka obcego, a co innego indoktrynacja - mieliśmy to przez całe lata.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
PustaMiska - akcja charytatywna